Co da się sprawdzić, a czego nie
GUS podaje dla każdej gminy, ile osób było w niej zameldowanych na koniec roku, ile osób się wprowadziło i wyprowadziło, ilu mieszkańców się urodziło i zmarło oraz jak wygląda struktura wieku. To komplet, który wystarcza, żeby powiedzieć, czy gmina rośnie, czy się kurczy, i dlaczego.
Czego nie podaje: liczby mieszkańców jednej wsi, jednego osiedla ani jednej ulicy. Prognozy ludności GUS opracowuje dla powiatów i województw, nie dla gmin.
Najciekawsza liczba na tych stronach nie jest liczbą mieszkańców, tylko przyczyną jej zmiany. Gmina, która traci ludzi przez odpływ, i gmina, która traci ich przez strukturę wieku, wyglądają w statystyce tak samo, a są zupełnie różnymi miejscami: pierwszą potrafi odwrócić nowa droga albo praca na miejscu, drugiej nie odwróci nic w ciągu jednego pokolenia. Dlatego na stronie każdej gminy zmiana jest rozbita na migracje i przyrost naturalny. Jak czytać takie sygnały przy wyborze okolicy, wyjaśnia poradnik gdzie mieszkać.
GUS liczy osoby zameldowane, a nie te, które faktycznie tu nocują. W gminach podmiejskich zwykle mieszka więcej ludzi, niż mówi statystyka, bo część nowych mieszkańców wciąż jest zameldowana tam, skąd się przeprowadziła. Liczba opisuje też całą gminę naraz: w jednej gminie miasteczko potrafi rosnąć, a wsie wokół niego pustoszeć.
Województwa
małopolskie: −1,1% · pomorskie: −2,0% · śląskie: −2,2% · wielkopolskie: −2,2% · podkarpackie: −2,4% · mazowieckie: −2,7% · łódzkie: −3,1% · lubuskie: −3,2% · kujawsko-pomorskie: −3,5% · dolnośląskie: −3,6% · opolskie: −3,9% · zachodniopomorskie: −4,1% · świętokrzyskie: −4,8% · warmińsko-mazurskie: −4,8% · lubelskie: −5,2% · podlaskie: −5,2%
Skąd pochodzą te dane
GUS, Bank Danych Lokalnych: ludność, ruch naturalny i migracje. Dane za 2025 rok, stan na 28 sierpnia 2026; zmiana liczona względem 2020 roku. Ta sama statystyka jest publicznie dostępna w BDL dla każdej gminy po jej numerze.
Najczęściej zadawane pytania
Czy warto kupować w gminie, która się wyludnia?
To zależy od tego, po co kupujesz. Do mieszkania dla siebie ubytek mieszkańców bywa bez znaczenia, a czasem jest zaletą, bo ceny są niższe i jest spokojniej. Jako lokata kapitału to inna sprawa: w kurczącej się gminie popyt maleje, czas sprzedaży się wydłuża, a różnica między ceną ofertową a transakcyjną rośnie. Warto też sprawdzić, czy ubytek bierze się z odpływu ludzi, czy ze struktury wieku, bo pierwsze potrafi się odwrócić, a drugie nie.
Dlaczego gmina może rosnąć, mimo że umiera w niej więcej ludzi, niż się rodzi?
Bo liczbę mieszkańców zmieniają dwie niezależne rzeczy: przeprowadzki i ruch naturalny. W 361 polskich gminach więcej osób się wprowadza, niż wyprowadza, choć zgonów jest więcej niż urodzeń; gdzie napływ przewyższa ubytek naturalny, gmina rośnie. To typowy obraz gminy podmiejskiej, która rośnie dziećmi urodzonymi gdzie indziej.
Skąd bierze się różnica między liczbą zameldowanych a rzeczywistą?
GUS liczy zameldowania, a meldunek dawno przestał nadążać za tym, gdzie ludzie faktycznie mieszkają. W gminach podmiejskich mieszka zwykle więcej osób, niż mówi statystyka, bo część nowych mieszkańców jest wciąż zameldowana tam, skąd przyjechali. W miastach, z których wyjechali, jest odwrotnie. Błąd jest systematyczny, a nie przypadkowy – warto o nim pamiętać, czytając liczby dla każdej gminy.