Kupujesz mieszkanie? Płacisz pośrednikowi solidną prowizję. Sprzedajesz mieszkanie? Też mu płacisz. Ten sam agent bierze pieniądze od obu stron transakcji — i od lat jest to rynkowy standard.
Jedna osoba reprezentuje dwa podmioty o całkowicie sprzecznych interesach. Kupujący chce zapłacić jak najmniej. Sprzedający — zarobić jak najwięcej. Czy to ma sens? Żadnego. Czy to etyczne? Pytanie retoryczne.
Główny cios: koniec siedzenia na dwóch stołkach
Ministerstwo Rozwoju i Technologii w końcu wyciąga białą flagę w imieniu konsumentów i uderza w tę patologię. Kluczowym elementem przygotowywanych przepisów jest bezwzględny zakaz pobierania prowizji od obu stron transakcji jednocześnie. To jest absolutne clue nadchodzących zmian.
Pośrednik będzie musiał się zdecydować, kogo naprawdę reprezentuje. Koniec z kasowaniem podwójnego żniwa za tę samą pracę. Mówiąc wprost: jeśli agent podpisał umowę ze sprzedającym i od niego bierze wynagrodzenie, nie ma prawa żądać ani złotówki od Ciebie jako kupującego.
Co jeszcze dorzuca resort?
Choć zakaz podwójnego fakturowania to fundament nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami, projekt idzie o krok dalej. Resort dorzuca do pakietu kilka dodatkowych obostrzeń:
- Koniec z wymuszaniem umów przed prezentacją. Agent nie będzie mógł uzależnić pokazania Ci mieszkania od podpisania „lojalki”. Inspekcja Handlowa zyska prawo do kontrolowania takich praktyk.
- Sztywny katalog obowiązków pośrednika. Ustawa ma jasno określać, za co agent odpowiada — a te czynności będzie musiał wykonać niezależnie od umowy. Koniec z zapisami drobnym druczkiem.
- Ostre kary dla opornych. Za łamanie nowych zasad grożą surowe kary finansowe, nakazy zaprzestania działalności, a nawet całkowity zakaz wykonywania zawodu.
Przepisy przepisami, a rzeczywistość?
Na papierze to rewolucja, która może oszczędzić Polakom tysiące złotych. W praktyce sam zakaz podwójnej prowizji nie zlikwiduje jednak ogromnej przewagi informacyjnej, jaką rynek ma nad zwykłym kupującym.
Nawet jeśli nie zapłacisz agentowi ani grosza, pamiętaj: on nadal gra w drużynie tego, kto mu płaci. Presja czasu, podrasowane zdjęcia, ukryty hałas, wady prawne czy naciągane ceny nieruchomości nie znikną z ogłoszeń z powodu nowej ustawy. Przed tym musisz obronić się sam.
Jeśli chcesz bez wysiłku zweryfikować realne ceny, poziom hałasu i ukryte ryzyka oferty, sprawdź, na jakich danych pracuje mScanner — narzędzie prześwietli nieruchomość, zanim wpłacisz rezerwację, i to bez konieczności zostawiania numeru telefonu.
Zaobserwuj zmiany na rynku i kupuj mieszkanie z głową.
